Kapsel

Często przychodzi do mnie klient, który uważa, że problem, z którym do nas się zwraca jest kosmiczny. Wtedy przypomina mi się historia, w której zapytanie klienta niemal wbiło mnie w fotel, a problem był…kosmiczny.

Pracowaliśmy nad zleceniem, gdy do naszego pokoju wszedł szef Mariusz – właściciel firmy. Wewnętrznie poczułem, że będzie trudność, a mina Mariusza wskazywała na to, że kłopot jest potężny.

– Jest tak – powiedział  – pewien inwestor zażyczył sobie makietę kapsla wbitą w ziemię.

Jeszcze nie wybrzmiały dobrze jego słowa, a moje oczy zrobiły się naprawdę duże. „Jak kapsla?” – pomyślałem.

– To nie wszystko – mówił dalej – kapsel jest nierówny, więc trzeba znaleźć rozwiązanie, jak położyć materiał tak, by się trzymał na takiej powierzchni.

Oczyma wyobraźni widziałem już trudności, ale żeby i jemu i sobie dodać otuchy powiedziałem z uśmiechem:

– Da się zrobić szefie.

– To jeszcze nie wszystko – powiedział Mariusz – powierzchnia kapsla jest śliska, to plastik.

Kiedy mówiłem, że i tę trudność da się pokonać wiedziałem, że łatwo nie będzie. Przy następnych słowach „To nie wszystko…”zacząłem się śmiać. Co może być jeszcze…?

Okazało się, że inwestycja jest w Norwegii, a my nie możemy tam pojechać, gdyż gonią nas terminy, inwestor także nie przyjedzie do nas. Musimy znaleźć rozwiązanie tu i teraz. Problem wydał się kosmiczny i nawet nasunęło mi się porównanie do filmu „Apollo 13”, gdy astronauci byli w popsutej rakiecie blisko księżyca, a naprawiający ich zespół – w Houston, na Ziemi. I to ten zespół musiał znaleźć rozwiązanie problemu, który jest gdzieś tam daleko.

Pomyślałem, że podziałam tą samą metodą.  Najpierw cykl prób na doniczkach, o nietypowym kształcie i powierzchni zbliżonej do plastiku przekonał nas, że mamy odpowiedni produkt. Krótki film instruktażowy na Skypie rozwiązał zaś problem nauczenia wykonawcy. Efekt?

Zdjęcia kapsla w rezydencji naszego klienta, które dostaliśmy po kilku dniach wywołały oszałamiające wrażenie. Nie mogliśmy przestać na niego patrzeć. Wyglądał jak…wystający z ziemi ogromny, zardzewiały kapsel. Dokładnie tak, jak chciał tego Wojtek – inwestor.

Oszczędny w słowach Polak, mieszkający w Norwegii powiedział tylko, zamawiając u nas kolejny materiał, że poradziliśmy sobie z poprzednim zadaniem – zawodowo.

– Nigdy nie myślałem, że marzenia da się z wami tak łatwo realizować.

Spojrzeliśmy z kolegami na  siebie z wyraźną satysfakcją i zadowoleniem. To fakt, lubimy, kiedy nasi klienci realizują z nami swoje plany i marzenia.