Grzegorz

Wszedłem do mieszkania na łóżkach leżała dwójka ludzi. Ona z niemal zmiażdżoną twarzą, on – cały w gipsie. Spojrzałem na nich i pomyślałam: „muszę im pomóc”, dowiedziałem się, że w wypadku ucierpiało także ich trzyletnie dziecko. Nie mogli się nim opiekować, nie w tym stanie.

Do dziś pamiętam obraz tych ludzi. Pierwsi klienci po szybkim szkoleniu i przejściu z II filaru do odszkodowań. Wtedy pojawiła się myśl – chcę to robić. Chcę pomagać tym ludziom. Im i im podobnym. Chcę być między nimi i dla nich. Potrzebowali mnie. Byli ludźmi, który odzyskać mogli pieniądze i pomóc sobie i swoim najbliższym. Tych dwoje i dziecko nic nie zawinili, jechali „maluchem”, wjechał w nich pijany kierowca. Zasługiwali na pieniądze.

Czułem od zawsze, że chcę robić coś dobrego. Być policjantem, strażakiem. Teraz jestem trochę jednym i drugim…

Od początku tej pracy byłem zachwycony. Ona przecież daje wartość dodaną bez konieczności zapłaty. Muszę mieć determinację i aktywność, to cechy, które sprawiają, że odnoszę tu sukces. Najważniejsza jednak jest świadomość tego, że się pomaga drugiemu człowiekowi. Kobieta, która była u mego boku robiła to ze mną, razem przecież można góry przenosić. Ja – kierownik, ona pracownik. Duet idealny. Niestety tylko w moich oczach.

Kiedy powiedziała, że odchodzi, że nie chce tu pracować – runąłem. Wywaliło mnie. Po czterech latach pracy, po wspólnych sukcesach. Staczałem się. Równia pochyła. Wszystkie – izmy świata stały się moim życiem. Czułem, ze za chwilę będzie za późno, by móc się uratować. Praca była, bo musiała być, ale codzienne wstawanie do niej przychodziło mi ze strasznym trudem.

Na szczęście trafiłem na miting aa. Zajął się mną mój sponsor. Patrzyłem na niego i chciałem tak jak on – cieszyć się życiem, chciałem móc pozwolić sobie na luksus, chciałem móc pracować dla przyjemności pracy. Te same cechy, które pozwoliły mi dobrze pracować, pozwoliły mi także pomóc samemu sobie. Determinacja, z jaką przychodziłem do klienta, wsparła mnie w walce – ze mną…. Wszedłem w program 12 kroków. Pomaganie innym znów nadało mojemu życiu sens dostałeś – oddaj. Uzmysłowiłem sobie, jakie to jest ważne.

Wyszedłem, zacząłem od nowa czuć pasję do pracy. Jednak kiedy zaczynało być dobrze, rosło moje ego, stawałem twardo i myślałem, że jestem na powierzchni i wtedy zawsze stawało się coś, co mnie ciągnęło  w dół. Poddawałem się mało znaczącym rzeczom, które zabierały mi energię, wierzyłem, że prócz odszkodowań mogę robić coś jeszcze, że powinienem to robić, poszedłem więc w sprzedaż produktów opartych na suplementacji diety, czy też na usługach prawnych ukazujących rolę testamentu. Nie sprawdziło się. Nie tylko odciągało mnie to od pracy, ale dawało poczucie pustki, także tej na koncie.

Wzloty i upadli. Zdawać by się mogło, że jak u każdego. Ale przecież lubiłem i nadal lubię to, co robię. Zrozumiałem to całkiem niedawno. Zrozumiałem dlaczego tak się dzieje.

Kupiłem czyjąś hipotezę, że to, co robię to jest praca. Usłyszałem to od człowieka, który był moim mentorem. Uwierzyłem w to. On w jakiś sposób podeptał grządkę pomocy. Szkolenia sprzedażowe mówiące o usłudze, produkcie, w odejściu od słowa pomoc utwierdziły mnie w tym. Teraz widzę, że nie można w tej pracy ogołocić siebie z pomagania. Wmówić, że sprzedaje się usługę prawną. Takie podejście to odcięcie od korzeni, od filozofii, na której zbudowałem fundamenty pracy.

Kiedy przychodziło zwątpienie – myślałem, że wypalam się zawodowo, że t nie jest to, co chcę robić. Ale nie o to chodziło. Chodziło o to jedno słowo – POMAGAM, które zapisywałem, lub skreślałem ze swojego myślenia.

A przecież przez 10 lat nie zajrzałem ani razu do poniedziałkowej wyborczej. A to znaczy, nie szukam niczego innego. Lubię być odpowiedzialnym przedsiębiorcą. Odpowiedzialnym za siebie i innych.

Chcę móc pomóc tym ludziom. Przyjść, spojrzeć im w oczy i wyczytać zamiast bólu, który widziałem na pierwszym spotkaniu, zamiast wspomnień po wypadku – chociaż cień satysfakcji. Chce dać im za cierpienia, których doznali – coś, co pomoże im w dalszym życiu.

To, co się dzieje jest niesamowite. Widzę, że ludzie przyjdą do mnie sami, bo chcę dać im coś z siebie. Jestem dla ludzi. Niosę im pomoc.